Języczka Przewalskiego

W każdym ogrodzie znajdzie się ocieniony fragment. Pewnie, gdy po raz pierwszy patrzymy z okna i widzimy łysą lub porośniętą chwastami przestrzeń, nie wierzymy w to. Jednak po kilku latach – kiedy drzewka nam podrosną okazuje się, że powinnyśmy zdecydowanie bardziej urozmaicić paletę roślin. Ja mam trochę ułatwione zadanie. W rogu ogrodu rośnie 40-sto letnia sosna i to ona jest źródłem cienia i półcienia na części działki. Od początku więc wyszukiwałam rośliny, które będą się tam dobrze czuły. Języczka Przewalskiego jest jedną z takich roślin.

Wymagania

Języczka Przewalskiego to dość niewymagająca (lubi wilgotne podłoże) wieloletnia, odporna bylina. U mnie nawet ślimaki jej nie lubią. Jest wysoka i okazała. Żółte kwiatostany widoczne są z daleka bo w sprzyjających warunkach osiąga nawet 2 metry wysokości. Moje języczki nie są tak dorodne i mają ok. 120 cm. Intensywnie żółte kwiatostany widoczne są z daleka. Dodatkowym bonusem jest to, że owady je uwielbiają.

Lubię byliny, które swoimi liśćmi ocieniają podłoże – mam mniej pielenia. Z kolei powycinane liście zdobią rabatę od wiosny. Kwiaty możemy podziwiać od lipca do października.

Uprawa języczki przewalskiego

Wybierzmy dla niej ocienione stanowisko z glebą stale wilgotną. Jeśli w Twoim ogrodzie króluje glina to wystarczy lekko rozluźnić ją piaskiem i gotowe. Glina wiąże wodę i jest zasobnym podłożem a to jest bardzo ważne w przypadku języczki. Co roku nasza, początkowo niewielka, sadzonka będzie się rozrastać wypuszczać nowe liście i kwiaty, które jesienią zaschną. Na to potrzeba mnóstwo składników pokarmowych.

Z moich obserwacji wynika, że języczka przewalskiego nie potrzebuje tak wiele wody jak języczka pomarańczowa ale w upalne dni widać mdlejące liście.

Najłatwiej rozmnożymy języczkę Przewalskiego przez podział wyrośniętych egzemplarzy.

Zaszufladkowano do kategorii Co u mnie, Ogród ozdobny, Sprawy techniczne | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Smotrawa okazała

Smotrawa okazała to bardzo łatwa w uprawie roślina miododajna. Mam ją w swoim ogrodzie już 2 sezony. W pierwszym roku podziwiałam jedynie liście i byłam lekko zawiedziona, że nie mogę zobaczyć jak kwitnie. Kolejny sezon i mogę już podziwiać bujne kwitnienie.

Smotrawa rośnie u mnie na gliniastej glebie w miejscu, gdzie cień pojawia się ok. 15:00 i nie widać aby jej to przeszkadzało. Jedynie w bardzo upalne dni szybko sygnalizuje brak wody zwieszając liście.

Zanim posadziłam ją sprawdziłam docelowe wymiary i przeznaczyłam dość dużo miejsca. Zaplanowałam stanowisko w pobliżu cisów i odległość 50 cm (sadzonka była bardzo niewielka) okazała się zbyt mała aby ochronić 2 cisy, które rosły w jej sąsiedztwie. Całe lato przyglądałam się tym drzewom i doszukiwałam się wszystkich możliwych chorób bo słabo rosły a igły były praktycznie żółte. Wystarczyło przesadzić smotrawę kolejne 50 cm dalej aby cisy odżyły. Niestety zmiana lokalizacji utrudniła mi podlewanie jej. W upalne dni konieczne jest bieganie z konewką przynajmniej dwa razy – około 13 i po zachodzie słońca.

W tym roku przesadzenie smotrawy jest na szczycie listy „do zrobienia na wiosnę”. Przeniosę ją w miejsce, gdzie wypływa woda z ogrodowego zlewu. Stanowisko to jest słoneczne ale podlewanie będzie łatwiejsze.

Warto pamiętać, że smotrawa okazała należy do gatunków inwazyjnych i jej misce jest tylko w naszych ogrodach. Po przekwitnięciu usuwajmy kwiatostany aby nie rozsiewała się w niekontrolowany sposób.

Zaszufladkowano do kategorii Co u mnie, Ogród ozdobny, Sprawy techniczne | Dodaj komentarz

Rabata wyspowa planowanie

Po kilku sezonach pracy byłam zadowolona z efektów i niestety moje szczęście nie trwało zbyt długo. Wiosną zasygnalizował mi mój M. pewien problem. Otóż – koszenie trawy zajmowało zbyt dużo czasu i konieczne stało się ograniczenie powierzchni trawnika. Biorąc pod uwagę to, że moja działka ma minimalnie więcej niż 700 m2 powierzchni problem był bardzo poważny. Rabaty wokół działki mają dość dużą głębokość i pielęgnacja ich wymaga ekwilibrystyki. Postanowiłam ograniczyć powierzchnię trawnika zakładając rabatę wyspową bo każdy pretekst jest dobry aby udać się do szkółki po sadzonki. Z założenia miała to być kwiecista wyspa z elementami zimozielonymi.

Kształt rabaty

Rabaty w moim ogrodzie są w kształcie łagodnych linii więc kształt centralnej rabaty jest też owalny. Cała sobota została poświęcona na bieganie z wężem do podlewania ogrodu i zmienianie kształtu rabaty. Na zdjęciu powyżej widoczny jest jeden z wariantów.

Przekopanie darni

Wbrew zaleceniom nie usuwałam darni z tego miejsca tylko przewróciłam ją korzeniami do góry. W ciągu jednego sezonu tak potraktowana darń rozłożyła się. Starannie wyczyściłam z korzeni chwastów jedynie miejsca w których posadziłam wieloletnie rośliny. Ponieważ miałam zamiar zasadzić głównie rośliny jednoroczne (cynie) oraz takie które na zimę wykopujemy (dalie i kanny) to nie przywiązywałam zbytniej uwagi do planowania gdzie i co będzie rosnąć.

Chaos jest widoczny (spójrzcie na pierwsze zdjęcie) gołym okiem. Kanny zasłaniają berberysy i zabierają im światło. Cynie nie są widoczne a dalie konkurują z aksamitkami. Jesienią podjęłam decyzję o konkretnym i solidnym zaplanowaniu tej rabaty.

Zaszufladkowano do kategorii Ogród ozdobny, Sprawy techniczne | Otagowano , , , , , , | Dodaj komentarz

Żywopłot z grabu zimą

Plątanina gałęzi i suchych liści też ma swój urok

W Polsce królują żywopłoty z tuj. Piękne i intensywnie zielone przez cały rok. Ja osobiście nie przepadam za roślinami zimozielonymi. Jak dla mnie są zbyt monotonne bo praktycznie zawsze wyglądają tak samo. Zupełnie inne są drzewa liściaste – tu mam na myśli żywopłot z grabu i buka. Najbardziej podoba mi się buk – stalowo szare pnie i jaskrawa zieleń liści wiosną. W moim ogrodzie zdecydowałam się jednak na grab (tu przeczytacie dlaczego).

We wcześniejszym poście opisałam moje przygody z nim a teraz zamieszczam tylko zdjęcie jak wygląda taki żywopłot w styczniu. Na fotografii nie ma przekłamania. Moje sadzonki w ciągu zaledwie kilku lat osiągnęły wysokość ok 1,50 przy przycinaniu 3 razy w sezonie: marzec, czerwiec i lipiec. Niestety nie rośnie on u mnie równo i mam dwa miejsca w których jest wyraźnie niższy i rzadszy. W tym roku będę wyrównywać jego poziom.

Zaszufladkowano do kategorii Ogród ozdobny, Sprawy techniczne | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Ciemiernik cuchnący

Ciemiernik cuchnący to ciekawa bylina kwitnąca zimą. Przymiotnik „cuchnący” w nazwie działa odstraszająco. W ogrodzie nie chcemy mieć takich roślin, które trzeba omijać szerokim łukiem. Akurat tej odmiany nie musimy się obawiać. Przykry zapach poczujemy jedynie wtedy gdy uszkodzimy łodygi lub korzenie. A zielona plamę liści będziemy mogli podziwiać cały rok. Mam ciemiernika w ogrodzie drugi sezon. Poniżej opiszę moje wrażenia.

Ciemiernik – uprawa

Ponieważ bylina ta lubi cień, w moim ogrodzie rośnie na rabacie z paprociami, pod sosną. Nie jest to najlepsze miejsce dla niej. Sosny gubią igły i niestety nie dodaje to uroku roślinom pod nimi rosnącym. Na szczęście moja sosna jest w odległym kącie działki więc nie razi to tak bardzo. Pod iglastymi drzewami gleba jest stale sucha co wymusza regularne podlewanie. Ponieważ w tamtym kącie ogrodu rośnie też języczka pomarańczowa i różanecznik to dość regularnie odwiedzam go z konewką. Zaletą ciemierników jest wczesne kwitnienie, na zdjęciu tytułowym widać pąki kwiatowe a mamy połowę stycznia. Ciemierniki lubią lekko zasadową glebę więc co roku podsypuję je garścią wapnia i nawożę kompostem.

Ciemiernik cuchnący jest byliną dość rozłożystą i zaplanujmy dla niego całkiem dużo przestrzeni. Ja zawsze mam z tym problem. Niewielkie sadzoneczki, które przychodzą do mnie w paczkach absolutnie nie kojarzą się z dorosłymi roślinami, które zajmą dużo miejsca. Niby wiem, że należy zostawić przestrzeń ale zawsze przeznaczam zbyt mało miejsca. Podobnie mam z ciemiernikami. Urosły duże rozłożyste i niestety czeka mnie przesadzanie paproci.

Ponieważ ciemierniki mają kruche korzenie bardzo utrudnione jest ich przenoszenie w inne miejsce. Dobrze jest starannie przemyśleć nasadzenie.

Moim stałym problemem w ogrodzie są choroby grzybowe. Na zamieszczonym powyżej zdjęciu widać ciemne plamy na liściach co świadczy o rozwoju patogenów. W tym roku zastosuję Polyversum i zobaczę jaki to da efekt.

Wśród wielu odmian ciemierników spotkamy okazy o kwiatach czerwonych, różowych i białych. Nie są to tanie rośliny ceny sadzonek wąchają się od 10 do nawet 70 zł (za wyrośnięte okazy). Najtańsze są ciemierniki cuchnące. Podobno łatwo się rozsiewają ale ja jeszcze nie doczekałam się ani jednej siewki. Pamiętajmy rośliny rozmnażane z nasion nie zawsze powtarzają cechy rośliny matecznej.

Zaszufladkowano do kategorii Ogród ozdobny, Sprawy techniczne | Otagowano , , , , , , , | Dodaj komentarz

Kolorowa zima w ogrodzie

Zima nie musi być smutna. Nie ma w swojej palecie tylu barw co lato czy wiosna ale też ma coś do powiedzenia. Rośliny, które były „niewidzialne” w poprzednich miesiącach teraz zyskują na znaczeniu. Jedną z takich roślin jest starzec popielny, na zdjęciu powyżej w towarzystwie derenia winter fire.

Dereń – pięknieje zimą

Na tle odkrytej ziemi i zaśnieżonego trawnika pędy dereni prezentują się szczególnie. Tu widoczne są dwie odmiany, które mam w swoim ogrodzie. Pędy w kolorze żółto-pomarańczowym zimą prezentuje dereń Winter Fire. Obok rośnie dereń flaviramea, który charakteryzuje się gałęziami z żółtą korą.

Zaszufladkowano do kategorii Co u mnie | Dodaj komentarz

Jeżówki w zimowym ogrodzie

Może jeżówki nie są tak bardzo barwne zimą jak latem ale mają sporo jesiennego wdzięku. Ich owocniki zapraszają do ogrodu szczygły. W ubiegłym roku także zostawiłam przekwitłe jeżówki w ogrodzie z nadzieją, że rozsieją się i będę miała darmowe sadzonki. Natura zakpiła ze mnie. Zanim nasiona wysypały się na glebę, spadło pół metra śniegu a stado szczygłów i wróbli wyjadło je co do jednego. Jak widać w tym roku nie ma za dużo śniegu więc może się uda doczekać własnych roślinek.

Lubię czekać na kwitnienie siewek w moim ogrodzie. Nagietki mnie nie zaskakują, są takie same jak ich rodzice, ale aksamitki i lwie paszcze potrafią zaskoczyć pokrojem roślin i kolorem kwiatów.

Moja jeżówka w pełni okazałości
Zaszufladkowano do kategorii Ogród ozdobny | Otagowano , , , , , | Dodaj komentarz

Seler korzeniowy

Co roku przekonywałam wszystkich, że selery uprawiam ze względu na pachnące liście. Smak barszczu ukraińskiego bez aromatu naci selera nie jest godny uwagi. Po cichu jednak eksperymentowałam z różnymi cudownymi sposobami pt. jak wyhodować solidną bulwę selera. Dopiero w tym roku udało mi się osiągnąć coś na kształt sukcesu. Seler korzeniowy wyrósł dość zgrabnie i osiągnął wielkość „kulinarną”.

Uprawa selera korzeniowego

Selery w moim ogródku nie zajmują dużo miejsca. Zwykle sadzę kilka sztuk aby mieć liście do rosołu czy domowej wegety. Nie hoduję sama rozsady ale kupuję na ryneczku kilka gotowych sadzonek. Selery sadzę w maju po zimnych ogrodnikach do gruntu. Odległość między roślinami jest ważna i powinna wynosić ok. 40 cm. Taki rozstaw zagwarantuje zdrowe rośliny, gdyż ich liście będą miały przewiew i nie „złapią” choroby grzybowej.

Seler wymaga wilgotnej i żyznej gleby. Możemy uprawiać go w pierwszym roku po oborniku na słabszych glebach oraz w drugim roku po oborniku na glebach zasobnych. Oczywiście tradycyjnie unikamy sadzenie selerów w tym samym miejscu w kolejnych latach. Selery nie rosną dobrze jeśli w poprzednim sezonie uprawialiśmy na tym samym zagonie pietruszkę, marchew, cebulę, por i koper. Natomiast sąsiedztwo buraków, kalarepy i kalafiora oraz pomidorów im służy. Silny zapach selera odstrasza szkodniki roślin cebulowych (por i cebula).

Jak wyhodować dużą bulwę

Pokazana na zdjęciu bulwa selera nie jest ogromna ale to chyba największa jaką uzyskałam. Zawsze zastanawiam się jakich cudów i zaklęć potrzebują selery aby osiągnąć rozmiary podobne do tych sklepowych.

Internet ma kilka sposobów na dorodne selery. Pierwszy to nic nie robić – niestety w moim wypadku nie dało to efektu.

W kolejnym sezonie zgodnie z radami na f. obkroiłam nożem ziemię wkoło bulwy młodego selera. Miało to spowodować, że seler zacznie rosnąć wszerz a nie w korzonki. Efekt zerowy.

W tym roku Pani od sadzonek pokazała mi co robić. Przed posadzeniem rozsady należy delikatnie rozplątać korzonki i uszczknąć koniec najdłuższego z nich. Tak zrobiłam i mam swoje selery. Cieszy mnie to jeszcze bardziej z tego powodu, że aromat takich własnoogrodowo wyhodowanych jest o niebo intensywniejszy niż tych ze sklepu.

Seler okiem dietetyka

Przez wiele lat seler (liście i korzeń) uchodził za lekarstwo. Był zalecany jako medykament przy problemach trawiennych i skórnych oraz uważano, że pobudza apetyt.

Mimo, że teraz jest uznawany za jarzynę to nadal nie stracił swoich właściwości prozdrowotnych. Bulwa selera jest niskokaloryczna (7 kcal w 100 g), bogata w witaminy (C, grupy B i kwas foliowy oraz K) i mikroelementy (wapń, fosfor, cynk, żelazo, potas, magnez). W selerze znajdują się też flawonoidy czyli związki o działaniu przeciwzapalnym i antyutleniającym. Taki zestaw dobroczynnych związków i minerałów pomoże chorym z problemami trawiennymi i kardiologicznymi oraz będzie stanowił profilaktykę osteoporozy. Oczywiście wszelka obróbka termiczna obniża wartości prozdrowotny więc polecam dodatek surowego selera do sałatek. Niestety nie ma róży bez kolców – seler jest jednym z najbardziej uczulających warzyw.

Zaszufladkowano do kategorii Co u mnie, Kulinaria, Ogród warzywny | Otagowano , , , , | 2 komentarze

Proso Rózgowate Shenandoah

Szukając kolorowych traw ozdobnych wszyscy oglądamy donice z Imperatą Cylindryczną Red Baron. Intensywna czerwona barwa źdźbeł przykuwa wzrok. Odrabiając pracę domową zauważamy, że opinie dotyczące zimowania jej w naszym klimacie są podzielone. Zimna i wiążąca wilgoć gleba w moim ogrodzie niestety nie ułatwi jej tego. Postanowiłam obejść problem i poszukałam trawy zdecydowanie bardziej odpornej ale też kolorowej. Wybrałam Proso rózgowate Shenandoah. Poniżej opiszę jak mi ono rośnie.

Stanowisko i uprawa

Wybrałam miejsce o wystawie południowo-zachodniej z przewagą zachodniej czyli dużo słońca. Dodatkowo podjazd nagrzewający się stwarza dość pustynny klimat – gorący i słoneczny. Trawy te rosną w towarzystwie róż, wiosną obok nich kwitną czosnki olbrzymie i tulipany.

Proso w połowie czerwca.

Ponieważ róże lubią stale wilgotną glebę to i trawy rosnące w ich sąsiedztwie korzystają z dobrodziejstw podlewania. Nawożę je regularnie wiosną i latem (obornik granulowany i nawozy rozpuszczalne w wodzie). W tym roku zaaplikowałam też porcje bakterii glebowych w postaci gnojówki z pokrzyw. Moje trawy rozrosły się pięknie. Kolor źdźbeł niestety nie jest tak intensywny jak na stronach szkółek sprzedających je – u mnie bardziej ceglany niż czerwony ale to może być winą słabszego nasłonecznienia. Kępy są zwarte i smukłe, nie rozrastają się zbyt silnie na boki i nie zauważyłam tendencji do wędrówek ogrodowych.

Proso Rózgowate Shenandoah kwitnie na przełomie lipca i sierpnia a kłosy wznoszą się ponad liśćmi przez całą jesień i zimę. Wyglądają jak mgiełka i bardzo podoba mi się to. Pod koniec listopada lub w grudni u (to zależy od pogody) kępy prosa przewiązuję sznurkiem aby woda nie mogła dotrzeć do korzeni i ich uszkodzić. Wiosną ścinam suche źdźbła i czekam na zielone. W porównaniu z trzcinnikiem ostrokwiatowym Karl Foerster proso rozpoczyna wegetację dość późno i jeszcze w maju sprawdzam czy wypuszcza zielone listki.

Zaszufladkowano do kategorii Co u mnie, Ogród ozdobny, Sprawy techniczne | Otagowano , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Obrazki włoskie

W listopadzie poszukuję kolorów. Ponieważ nie jest to mój pierwszy listopad w życiu więc nie jestem zaskoczona. Znam siebie i wiem, że słoty jesienne potrafią mi dać w kość. Planując ogród zawsze mam z tyłu głowy pytanie „jak to będzie wyglądało w smutnych jesienno-zimowych miesiącach”. Tawułki, berberysy, różnokolorowe iglaki już mam ale podczas spaceru podejrzałam w sąsiedztwie takie cudo, nazwa intrygująca „obrazki włoskie”. Od razu wpisałam na listę „chciejstw” i zobaczyłam oczami wyobraźni, gdzie to będzie rosło.

Miejsce na rabacie

Wystarczy spojrzeć aby wiedzieć, że te dwa miejsca potrzebują troski. Jest to najdalsza cześć mojego poletka i z tarasu nie wygląda tak źle jak na zbliżeniu. Suche liście host, mizerna (bo własnie przesadzona tawuła golden prinncess) i to wszystko. Obraz nędzy i rozpaczy.

Mogę oczywiście kolorować rzeczywistość ale po co – od razu widać, że coś z tym trzeba zrobić. Żółte źdźbła – to Hakonechloa smukła ‘Aureola’ (widać, że powinnam poświecić jej trochę troski) – rozjaśniają te ponure miejsce. Cokolwiek by nie mówić odrobina koloru będzie jak znalazł a obrazki włoskie ze swoimi ciemnozielonymi liśćmi i uroczymi kolbami owoców to ciekawe rozwiązanie.

Obrazki włoskie – wymagania

Bulwy obrazków włoskich (do teraz nie mogę nadziwić się skąd taka nazwa) wyglądają dość dziwnie – jak małe korzenie. Takie otrzymałam w przesyłce i mam nadzieję, że nie były do końca zasuszone.

Stanowisko, na którym planuję je posadzić jest w półcieniste bo promienie słoneczne docierają tam do godziny 12, potem rosnąca obok sosna skutecznie osłania żyjące tam rośliny. Koniecznie będę musiała rozluźnić gliniaste podłoże piaskiem aby trawy rosły bujniej. Zbita glina skutecznie utrudnia rozrost kęp. No i obrazki też nie lubią stojącej wody zimą.

Bulwki sadzimy na głębokość ok. 10 cm w rozstawie 15 cm. Ja posadziłam je jeszcze rzadziej bo ich liście mają ok. 25 cm długości i nie chciałam stworzyć wrażenia dużego ścisku. To jest klasyczny problem w ogrodzie. Jeśli posadzimy rośliny w sugerowanym zagęszczeniu to ładnie będą wyglądały w pierwszym i drugim roku. W kolejnych latach będą cierpieć z powodu nadmiernego zagęszczenia a my będziemy usuwać lub przenosić je w inne miejsca. Posadzone zbyt luźno każą sobie na efekt poczekać dłużej. Teraz pozostaje czekać do wiosny aby zobaczyć jak wszystko wyszło.

Zaszufladkowano do kategorii Co u mnie, Ogród ozdobny, Sprawy techniczne | Otagowano , , | Dodaj komentarz